MOTO Nowości

Zamknij

Chińskie Porsche za pół miliona. Czy Denza Z9 GT jest warta swojej kosmicznej ceny?

. 08:44, 16.06.2026 Aktualizacja: 08:45, 16.06.2026
1 Chińskie Porsche za pół miliona. Czy Denza Z9 GT jest warta swojej ceny? Denza

 

Kiedy chiński koncern BYD ogłosił, że ambasadorem jego nowej, luksusowej marki Denza został Daniel Craig (oczywiście znany bardziej jako  James Bond), stało się jasne, że nie mówimy o kolejnym tanim elektryku z marketu. Tutaj dzieje się magia. Oficjalna premiera w paryskiej Opéra Garnier i bezpardonowe wejście na rynki Europy Zachodniej jak Niemcy, Francja, Włochy, oraz prawdopodobnie do Polski pokazały jedno, że chińczycy nie chcą już konkurować ceną. Chcą rządzić technologią. Tutaj w samochodzie Denza potwierdzają swoją siłę

Jednak gdy Polacy zobaczyli oficjalny cennik na 2026 rok, w intrenecie zagrzmiało. Wersja elektryczna startuje u nas z poziomu ok. 458 000 zł do nawet 511 700 zł. Przeprowadziliśmy śledztwo, aby sprawdzić, co tak naprawdę kryje się pod maską tego auta i skąd wzięła się ta kwota.

Przynależność do klasy. Anatomia „Shooting Brake”? Że niby o co chodzi?

Zacznijmy od tego, czym Denza Z9 GT w ogóle jest, bo nie da się jej łatwo zaszufladkować. To nie jest SUV. To potężne, mierzące niemal 5,2 metra Shooting Brake – czyli rasowe, sportowe kombi o ultra-niskiej, aerodynamicznej sylwetce. Coś co może budzić zachwyt, ale nie musi. Trudno o lepszy pokaz siły inżynieryjnej. Auto powstało na dedykowanej platformie e³ (e-cube) i rzuca wyzwanie absolutnej elicie motoryzacji. Z kim konkuruje? Celownik ustawiono bezpośrednio na Porsche Taycan Turismo, Porsche Panamera oraz Teslę Model S Plaid.

Trzy silniki i taniec kraba. Czy osiągi, Denza wgniatają w fotel?

Pod kątem mechaniki to inżynieryjny majstersztyk. W wersji w pełni elektrycznej (BEV) Denza Z9 GT posiada aż trzy silniki elektryczne (jeden z przodu, dwa z tyłu). Więc spójrzmy na dane techniczne. Moc systemowa: Oszałamiające 1156 KM (850 kW)., tak, to nie jest pomyłka , literówka, to fakt.  Przyspieszenie: 0-100 km/h w 2,7 sekundy. Czyli absolutnie wgniata w fotel. Prędkość maksymalna: Elektronicznie ograniczona do 270 km/h. Bo po co więcej.

Moc to jednak nie wszystko. Najbardziej spektakularnym elementem platformy e³ jest niezależne sterowanie tylnymi kołami (skręt do 5 stopni w przeciwnych kierunkach).

Ciekawostka: Dzięki zaawansowanemu systemowi kontroli ruchu pojazdu (VMC), ten ponad pięciometrowy kolos potrafi zawrócić na przestrzeni zaledwie 5,35 metra – czyli na poziomie miejskiego hatchbacka. Mało tego, auto potrafi realizować tzw. „ruch kraba” (skręcać koła tylne pod kątem do 8,5 stopnia w tę samą stronę co przednie), umożliwiając jazdę po skosie, co w ciasnych europejskich parkingach wywołuje opad szczęki u gapiów.

Kosmiczne ładowanie 1500 kW . Czy to zaskakuje europejska rzeczywistość?.

Największą bombą technologiczną Denzy Z9 GT jest system Flash Charging połączony z drugą generacją akumulatorów Blade Battery 2.0 (LFP) o pojemności aż 122,5 kWh. Producent deklaruje, że auto jest w stanie przyjąć moc ładowania na poziomie... 1500 kW (1,5 Megawata!). Teoretyczne parametry brzmią jak czyste science-fiction. Jednak to rzeczywistość, która wkracza także z Chin do Europy.  Zapewne sceptycy zapytają, a ile się to ładuje na postoju? Od 10% do 70% w 5 minut. Czyli jak na stacji z petrochemicznej. Od 10% do 97% w 9 minut.. W mroźnym teście przy -30°C: od 20% do 97% w zaledwie 12 minut. Zatem jeśli ktoś uważa, że elektryki wolno się ładują, to oznacza, że się nie zna. Jest jednak jedno małe ALE

Zderzenie z polską rzeczywistością Dla europejskiego kierowcy te 1500 kW to niestety na razie czysta abstrakcja. Najpotężniejsze publiczne ładowarki w Polsce (np. na stacjach Ionity czy nowo otwieranych hubach) oferują maksymalnie 350-400 kW. Co to oznacza w praktyce? Podczas niedawnych testów na trasie z Paryża do Warszawy, kierowcy testowi donosili, że Denza po podłączeniu do ładowarki 350 kW po prostu „zamyka licznik”. Samochód bez zająknięcia wysysa z ładowarki każdą dostępną kilowatogodzinę od pierwszej do niemal ostatniej minuty sesji, co w dotychczasowej historii elektromobilności w Europie było niespotykane (zwykle moc drastycznie spada po przekroczeniu 50-80% naładowania). Taki wampir filmowy w rzeczywistości, co wyssać może wszystko  do ostatniej kropli.

Dodatkowo, samochód wyposażono w zaawansowany system ładowania dwukierunkowego (V2L) co staje się przyszłością. Możesz potraktować Denzę jak gigantyczny, jeżdżący powerbank i z mocą kilku kilowatów zasilać zewnętrzne urządzenia elektryczne, a może i cały dom podczas blackoutu. Wyrzucajcie agregaty, a kupujcie Denze. 

Śledztwo cenowe. Dlaczego w Polsce płacimy za dwóch Chińczyków?

Przejdźmy do sedna naszego śledztwa. W Chinach Denza Z9 GT kosztuje w przeliczeniu od ok. 172 000 do 235 000 zł (269 800 - 369 800 juanów). Skąd więc cena przekraczająca pół miliona złotych w polskich salonach?

Zrobiliśmy chłodną kalkulację kosztów importu: Składnik kosztów i wpływ na cenę

Cena bazowa w Chinach ok. 172 000 zł do tego dochodzi Transport morski i logistyka + ok. 15 000 zł. Nie zapominamy o  czymś co wzrośnie, a jest tym Cło standardowe UE + 10% . Czyli nowe cło wyrównawcze UE na auta z grupy BYD + ok. 17%. Jeszcze tylko Polski podatek VAT + 23%

Nawet po doliczeniu transportu, karnych ceł unijnych chroniących europejski rynek oraz 23% VAT-u, matematyka gwałtownie protestuje. Auto powinno kosztować w granicach 280 000 - 310 000 zł. Gdzie podziało się brakujące 150-200 tysięcy złotych?

A może to paradoks luksusu?

Odpowiedź na to pytanie obnaża psychologię europejskiego rynku premium. BYD doskonale wie, że gdyby wystawił 1150-konne, ociekające luksusem i skórą Nappa sportowe kombi z masażami Zero Gravity za 290 tysięcy złotych, bogaty klient w Europie nawet by na nie nie spojrzał. Dlaczego? Bo uznałby je za podejrzaną, tanią zabawkę.

W segmencie, w którym gra Porsche Taycan czy Panamera, wysoka cena jest elementem prestiżu i statusu społecznego. Denza Z9 GT jest samochodem tak absurdalnie dopracowanym technologicznie, że w Europie po prostu musiała być droga, żeby nikt nie zarzucił jej braku luksusowego rodowodu. Chińczycy odrobili lekcję: stworzyli auto genialne, a cenę dopasowali do ego europejskiego klienta biznesowego. Niestety klienta wybiórczego. 

autor: Motomek

 Redakcja MotoMagazyn

 

(.)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarz (1)

wacwac

0 0

Wolę Porsche. To wcale nie jest ładne.

08:50, 16.06.2026
Wyświetl odpowiedzi:0
Odpowiedz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu motomagazyn.com. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%